Na słowo "kredyt" samoczynnie zaciskają mi się szczęki i trudno mi wydobyć jakiekolwiek słowo. Zwłaszcza, że jestem człowiekiem starej daty i nie przerywam, gdy ktoś mówi. To za głęboko we mnie tkwi - trzeba tu zwyczajnie przerwać, podziękować i wyłączyć telefon - a ja jakoś nie mogę. Zwłaszcza kobiecie! Z drugiej strony, czy facet umiałby wydobyć z siebie taki słowotok? Więc tkwię z telefonem przy uchu, niespecjalnie słuchając, co ta pani do mnie mówi, w zasadzie tylko czekając, aż skończy....
cały tekst i komentarze
|